Słońce, radość, odpoczynek – z tym najczęściej kojarzy nam się okres wakacji. Zdawać by się mogło, że to czas sielanki, a jednak… czyhają na nas pewne dołki. I nie mam na myśli dołków na plaży czy dolinek napotykanych podczas górskich wędrówek. Także latem wpadamy w psychiczne dołki.

Oto jest. On. Długo oczekiwany, od miesięcy wytęskniony. Planowaliśmy, jak go spędzimy. Miał być wytchnieniem, odpoczynkiem, radością, czasem, który cudownie spędzimy z całą rodziną, wzmocnimy relacje ze współmałżonkiem i dziećmi… Urlop, bo o nim mowa – czasem bywa kłopotem

Jedziemy na wakacje. Obowiązkowo jedzie z nami laptop i koniecznie telefon! Oczywiście, będziemy wypoczywać. Ale zaraz z rana robimy to, co każdego dnia przez cały rok – sprawdzamy pocztę i social media. Czy ktoś napisał? Czy zespół sobie radzi? Idziemy z rodziną na plażę. Ale telefon idzie z nami. Bo przecież mojej roboty nikt za mnie nie wykona. Mam w sobie wręcz wewnętrzny przymus pracy.

Inna sytuacja. W tym roku postanawiamy urlop spędzić w domu. Dzieci wysyłamy na obóz, a my – jak nowożeńcy sami. Wreszcie wyremontujemy mieszkanie, bo już wymaga odświeżenia. Albo właśnie nadrobimy zaległości w pracy. To doskonały moment. Inni na wakacjach, a my możemy pchnąć tyle spraw do przodu. Ale wieczory będą nasze! Romantyczne kolacje, spacery, wypad do kina… Tylko już po trzech dniach takiego urlopu okazuje się, że jesteśmy zmęczeni, a na romantyczne kolacje nie mamy ani sił, ani nastroju.

I oto długo oczekiwany urlop, czas, który miał być radością i odpoczynkiem – stał się wielkim zawodem. Praca zabrana na wakacje lub zapełnienie urlopu różnymi czynnościami niemal po brzegi – staje się frustracją. Zamiast wspólnych atrakcji, odpoczynku i zacieśnienia rodzinnych więzi, pojawiają się dodatkowe kłótnie i niechciane stresy.

Bywa i tak, że wyjeżdżamy na bardzo udane wakacje. Laptop i służbowy telefon zostały w domu. Spędzamy czas z rodziną, codziennie cieszą nas roześmiane buzie naszych pociech. Cudownie widzieć znów blask w oku żony. To się nazywa szczęście. A jednak… tuż po urlopie lub jeszcze podczas jego trwania… dopadają nas nieciekawe myśli, które spędzają sen z powiek.

Wakacje nadszarpnęły budżet rodziny. W dwa tygodnie nie udało się odbudować relacji ze zbuntowanym nastolatkiem. Po powrocie czekają kolejne wydatki – dzieci idą do szkoły, trzeba im kupić nowe buty, ubrania, artykuły szkolne… I latem jednak mniej zarabiamy, bo na rynku zmienia się struktura przepływu pieniędzy. Ci, którzy prowadzą biznes niezwiązany z usługami wakacyjnymi – najczęściej latem mają mniejszy przychód.

Okazuje się, że w ciągu dwóch tygodni nie wypoczęliśmy tak, jak zakładaliśmy. Nie zdążyliśmy się zregenerować. A tu trzeba wrócić do codzienności…

Czy któraś z tych sytuacji jest Ci bliska?

Jak zapobiegać wakacyjnym dołkom?

Miej czas dla siebie – niech tylko taki cel Ci przyświeca podczas wakacji. Nie planuj zbyt wiele. Jeśli cały rok ciężko pracujesz – nie wypoczniesz w ciągu tygodnia lub dwóch. To jest po prostu niemożliwe. Tak samo jak nie odbudujesz nadszarpniętych relacji z rodziną. Nie miej w ogóle takich planów. W zamian znajdź codziennie czas na odpoczynek i czas dla rodziny.

Zostaw pracę. Nie bierz jej na wakacje. Zrób wszystko, co możesz, przed urlopem. Oddeleguj zajęcia, wskaż swojego zastępcę. Odetnij się od pracy i social mediów.

Pozwól sobie na nicnierobienie. Lenistwo źle nam się kojarzy. Ale to podczas odpoczynku i lenistwa – powstaje najwięcej konstruktywnych rzeczy. Ten czas jest ci potrzebny, byś później miał energię do działania i by nie dopadło cię zawodowe wypalenie.

Wprowadź w codzienne życie jakiś wakacyjny element. Może to być wyjście na miasto, zwiedzanie muzeów, oglądanie wystaw, spacer po rynku czy parku, lub popołudniowy wypad do pobliskiego lasu.

 

Świadome i realistyczne podejście do wakacji, zrezygnowanie z wielkich oczekiwań, a w zamian cieszenie się chwilą – pozwolą nam wypoczywać, nabrać dystansu i nie czuć zawodu związanego z tym, że urlop nie spełnił naszych oczekiwań. Mniej znaczy więcej jak to mawiał znany architekt Maria Ludwig Michael Mies. Zostań więc architektem swojego życia, a przynajmniej tegorocznych wakacji. 😉

 

 

Felieton ukazał się w lipcowym numerze Home & Market, miesięczniku gospodarczym dla menedżerów wyższego szczebla.

Polecane wpisy
Zaduma i zaufanieWakacyjne dołki