Panowie! Mam dobrą wiadomość. Właśnie opuściliście strefę miejskich korków i zatorów. Możecie zdjąć rękę z klaksonu, poluzować krawat, włączyć ulubioną muzykę. Ustawcie wygodnie fotele, popatrzcie przed siebie. Czeka Was długa, intrygująca podróż. Z odcinkami specjalnymi pełnymi emocji. Ale bez obaw, to nie rajd! Po prostu zapaliło się zielone światło, a Wy ruszacie w drogę. W głąb siebie.

 

Wewnętrzny hamulec

W dzieciństwie okazywanie emocji było takie naturalne: nielimitowane przytulanie się do rodziców, płacz z powodu zgubienia misia, histeria na widok Świętego Mikołaja do złudzenia przypominającego sąsiada, dąsanie się na mamę za niekupienie resoraka albo kupienie oranżady w zamian, siódme poty przed wizytą u dentysty, krokodyle łzy podczas oglądania Bambi. To był dobry trening dla Waszych emocji. Jednak w trakcie dorastania, za sprawą różnych stereotypów, mężczyźni uczą się powściągliwości. Tworzą w głowie dwie kategorie odczuć. Te, które pasują do wzorca męskości i te, które od niego odbiegają. Na czarną listę trafiają: niepewność, wzruszenie, czułość, żal, empatia, rozpacz, melancholia – omijane szerokim łukiem, w konfrontacji z którymi włącza się wewnętrzny ABS. Tak powstaje linia demarkacyjna między emocjami. Czy to oznacza, że faceci czują mniej?

 

W komplecie

Przeciwnie. Doświadczacie całego spektrum emocji, bez wyjątku. Tyle że w Waszym przypadku sposób ich okazywania jest mocno wyselekcjonowany, poddany rygorom norm społecznych. Jesteście oceniani w pracy, w najbliższym otoczeniu, w środowisku znajomych przez pryzmat płci, dlatego pod żadnym pozorem nie wzruszacie się w kinie, nie miewacie huśtawki nastrojów, nie ekscytujecie się zakupami, nie zamartwiacie się na zapas, nie zwierzacie się z problemów. A tak szczerze? Zwykle reglamentujecie emocje w ogóle, bo wydają się bardziej kobiece niż męskie. Niektóre z zasady staracie się tuszować, ignorować albo zastępować innymi, na przykład: niepewność, wrażliwość, rozpacz czy słabość. Tymczasem emocje nie mają płci. Dowody? Łzy Baracka Obamy w trakcie publicznych wystąpień, wzruszenie piłkarzy reprezentacji Włoch po klęsce w eliminacjach do Mistrzostw Świata, blogi parentingowe prowadzone przez mężczyzn, porody rodzinne, czułe gesty w relacjach z bliskimi. Posiadacie pełne prawo, żeby przeżywać wszystkie emocje. Dzięki nim jesteście autentyczni, zarówno kiedy oferujecie szczerą rozmowę koledze z pracy, bo ma gorszy dzień, kiedy wyznajecie partnerce Przy tobie czuję się bezpiecznie, jak i przytulając swoje dziecko dziesiąty raz w ciągu dnia.

 

Działanie i odczuwanie

Mężczyźni to specjaliści od działania. Realizują projekty, podejmują wyzwania, rozwiązują problemy w przeświadczeniu Damy radę! Są wśród nich złote rączki, mistrzowie kierownicy, kolekcjonerzy przydatnych informacji. Pracują w trybie: cel, osiągnięcie, efekt. Mają zmysł praktyczny i świetnie działający system automotywacji, co bynajmniej nie oznacza, że sferę emocjonalną mogą oddelegować do świata kobiet. W takiej konfiguracji zamieniliby się w roboty – niezawodne, ale bezduszne. Dlatego potrzebują obu sfer, żeby godzić ja działająceja odczuwającym, tworzącymi wewnętrzny system stereo.

A teraz dajcie głośniej. Co słyszycie? Siebie czy wiadomości 😉

 

Misja

Dlaczego emocje są ważne? Bo pełnią istotne funkcje w organizmie. Informują o tym, jaki jest Wasz stosunek do konkretnej sytuacji, ostrzegają przed zagrożeniem i motywują do działania. Rodzicie się z nimi i doświadczamy ich nieustannie. Na każdej długiej prostej, skrzyżowaniu ze światłami i bez, a nawet stojąc w korku. Pomagają unikać niepotrzebnego ryzyka (strach, obawa), dopingują w działaniu (ekscytacja, radość), podpowiadają życiowe priorytety (tęsknota, zauroczenie). Mają swoją misję do spełnienia i szereg gadżetów do dyspozycji (mimikę, myśli, reakcje organizmu). Jednak ignorowane manifestują się w niekontrolowany sposób albo definitywnie odmawiają współpracy, co wyraża się stanami depresyjnymi. Stąd lepiej potraktować je całkiem serio.

 

Autopilot

Wyobraźcie sobie, że świat Waszych emocji jest jak ulubiony samochód. Jeśli będziecie o niego dbać, naprawiać, wyłapywać dziwne zgrzyty w zawieszeniu, uzupełniać płyny w spryskiwaczach, w razie potrzeby meldować się na przeglądach, zwiększycie komfort jazdy. Jeśli w dodatku poznacie jego funkcjonalności, długa podróż stanie się wielką frajdą. Tak jak bycie sobą, kiedy rozumie się swoje emocje. Panowie! Zapraszam za kierownicę 😉

 

Artykuł ukazał się w grudniowym numerze magazynu Gentleman.

Polecane wpisy
Zielone światło dla emocjiZielone światło dla emocji